|
|
Vijayanagar
(Widżajanagar) niedaleko wsi Hampi
Vijayanagar znaczy zwycięstwo. Budowę stolicy dawnego imperium Vijayanagar rozpoczął Bukka I w 1354 roku. Miasto jest usytuowane pośród skał i kamieni nad rzeką Tungabhadrą. Przez ponad trzy wieki powstrzymywało napór muzułmański. Niestety po zdobyciu miasta w 1565 roku przez sprzymierzone armie sułtańskie część budowli legła w gruzach, ale to co zostało i tak jest imponujące. Niektórzy badacze nawet uważają, że wytworzył się tu odrębny styl zwany stylem Vijayanagar'skim. Na wycieczkę po ruinach Vijayanagar radzę poświęcić cały dzień. Żeby tu dotrzeć trzeba najpierw dojechać o Hospet, a z stamtąd do małej wioski Hampi (ok. 12 km).
Świątynia Wirupaksza (Virupaksha Temple) (zdjęcie 1)
Świątynia ta jest zbudowana w stylu drawijskim, tak charakterystycznego dla południowych Indii. W czasach kiedy powstawały te świątynie Indusi nie potrafili budować stropów. Elementy kolejnych kondygnacji nakładano na siebie skokowo z coraz to mniejszych elementów. Do świątyni wchodzi się bramami zwanymi gopurami. Brama do świątyni ma aż jedenaście kondygnacji (zdjęcie 2). Na terenie świątyni przez środek placu przechodzi kanał w którym płynie woda doprowadzona z rzeki Tungabhadra (zdjęcie 3). Woda wpływa do sacrum a następnie obmywa stojący tam lingam. Następnie zbiera się w joni, czyli w żeńskim organie rozrodczym i kanalikami wypływa na zewnątrz. Woda przebywszy tak skomplikowaną wędrówkę nabiera świętej mocy. Hindusi nabierają wodę w naczynia i święcą nią swoje domostwa. W centralnym miejscu placu świątynnego znajduje się kamienny słup flagowy i kamienna latarnia. Trzeba uważać żeby nie stanąć na linii lingam - byk Nandin - słup flagowy, bo może to rozłościć boga Śiwę. A jest on nieobliczalny w swojej mocy. Jest on przecież zarówno bogiem tworzenia, jak i niszczenia. Jak mawiają Hindusi: "Dopóki jego szaleńczy taniec trwa dopóty jest życie". Jest to jedyna wciąż używana świątynia w okolicy. Jest tam słoń, który podczas świąt uczestniczy w adoracji bóstwa a w dni robocze za 10 Rs błogosławi turystów trąbą.
Za świątynią znajduje się jeszcze jedno ciekawe miejsce. Trzeba korytarzem zejść do ciemnej komory. Światło przedostające się przez otwór we wschodniej ścianie działa na zasadzie rzutnika i na zachodniej ścianie widzimy cień świątyni "do góry nogami".
Monolityczna rzeźba Ganesi (Kadalekalu Ganapathi) (zdjęcie 4)
Genesa- bóg z głową słonia jest orędownikiem powodzenia, czczonym za swoją zdolność pokonywania przeszkód. Dlatego Hindusi przed podjęciem jakichkolwiek decyzji modlą się do niego. Jest to bóstwo podróżników, kupców, złodziei, a także ludzi nauki i literatury. Trochę to dziwne zestawienie! Wg jednej z legend Śiwa w gniewie miał odciąć mu głowę. Ale jego żona uprosiła władcę o łaskę był przecież ich synem. Udobruchany władca zezwolił na przywrócenie mu życia darując mu głowę pierwszej istoty jaką napotka. Był nią słoń. Dlatego przedstawia się go z ciałem człowieka a z głową słonia. Jego symbolem jest swastyka, ale nie ta promowana przez Hitlera, swastyka szczęścia ma ramiona skierowane w odwrotną stronę.
Świątynia Vijaya Vittala (zdjęcie 5)
Świątynia została zbudowana w 1513 roku. Konstrukcja jest oparta na fundamencie w kształcie wielościanu. Wewnątrz świątyni znajduje się podest, który otaczają zgrupowane po kilka filary. Już ornamenty zdobnicze na filarach przedstawiające grajków sugerują nam, że było to miejsce przeznaczone do tańca dla świątynnych tancerek dewadasi (zdjęcie 6). Są też inne filary, zgrupowane po kilka, wydające przy uderzeniach palcami metaliczne dźwięki. Ale to nie z metalu są wykonane to kwarc. Każda grupa filarów służy do wygrywania innej melodii. Nasz przewodnik znał je wszystkie. Jego gibkie paluszki roztańczyły się na filarach i z ich wnętrza popłynęły dźwięki, które zlały się w melodie (zdjęcie 7). Nam najbardziej podobała się melodia zatytułowana "Water Song".
Oczywiście odbywało się to za przyzwoleniem strażników, którzy po zainkasowaniu kilkudziesięciu rupii przymykali oko na ten koncert na filarach. Strażnicy muszą pilnować kolumn bo niedoinformowani turyści uderzają w kolumny kamieniami, demolując je w ten sposób. Po raz kolejny byliśmy wdzięczni losowi, że zesłał nam tak wspaniałego przewodnika. Gdyby nie Hussan, bo tak ma na imię nigdy nie dowiedzielibyśmy się o grających filarach, bo przewodniki pomijają w opisach tą atrakcje. Przed świątynią stoi Wielki Kamienny Wóz Procesyjny (zdjęcie 8), który pierwotnie był zaprzężony w kamienne konie. Ale rzeźbą koni coś się ułamało i zostały zastąpione nowiuteńkimi rzeźbami słoni. Indusi kompletnie lekceważą problem autentyczności dzieła i jego datowania. W Indiach z pełną beztroską pokrywa się olejną farbą dawne rzeźby, stare wyrzuca się aby w ich miejsce wstawić kopie. W przekonaniu Indusów rzeźba uszkodzona jest niepełna. Dla Indusów wiek dzieła sztuki nie stanowi o jego wartości. Kopia niczym nie ustępuje oryginałowi, może nawet być od niego cenniejsza, jest bowiem bliższa idealnej formie.
Lotus Mahal (zdjęcie 9)
Ten budynek jest mieszanką stylu hinduskiego i muzułmańskiego tak charakterystycznego dla całych Indii. Budowla ma klimatyzowaną podłogę; woda rozprowadzana kanałami pod posadzką schładzała ją. Dlatego było to ulubione miejsce wypoczynku władcy, w szczególności, że niedaleko znajdował się harem, ogrody i mennica.
Stajnie Królewskie (Elephant Stable) (zdjęcie 10)
Posiadanie słoni było w tamtych czasach oznaką bogactwa i władzy. Słoni używano do walki, były bezwzględną częścią wszystkich armii indyjskich, stanowiąc oddziały uderzeniowe. Stąd stajnie są bardzo eleganckie, czego nie można powiedzieć o przyległych pomieszczeniach dla stajennych, które są tak małe, że nie pozwalają na swobodne położenie się człowieka. W przeciwieństwie do innych krajów azjatyckich w Indiach słonie używane były przez możnych tego świata, nie zaprzęgano tych zwierząt do pracy. Dzisiaj również dla podkreślenia rangi wydarzenia jak np. ślub używa się słoni. Marzeniem każdego pana młodego jest przyjechać na ceremonie zaślubin na słoniu co podkreśla jego prestiż i zamożność.
Łazienki Królewskie
To naprawdę ogromna łazienka. Jest również zbudowana w stylu hindusko muzułmańskim. Wewnątrz jest basen na 8 stóp głęboki. Woda do basenu doprowadzana była systemem kanałów. Pomyślano również o brudnej wodzie, którą wypuszczano na zewnątrz innymi kanałami.
Pushkarani (zdjęcie 11)
Ten wielki zbiornik służył do magazynowania wody. Stanowił też rodzaj łaźni publicznych. Poszczególne stopnie stanowiące zejście do zbiornika mają wykute imienne napisy, co świadczy o tym, że każda rodzina miała tu swoje wydzielone miejsce.
Platforma Mahanawami (zdjęcie 12)
Ta budowla przypomina piramidę nałożonych na siebie platform. Pokryta jest fryzami przedstawiającymi królewskie polowania, przyjęcia i parady święta Mahanavami. Z wyrytych na platformach płaskorzeźb możemy zapoznać się z historią Vijayanagar'u (zdjęcie 13) np. dowiadujemy się z nich o wizycie perskiego ambasadora. Najwyższa platforma służyła jako podest na którym odbywały się igrzyska i celebrowano święta religijne. Pod platformą znajdowała się sekretna sala obrad.
Badavi linga
Ta cudowna rzeźba wielkiego penisa, który spoczywa w ogromnej pochwie. Jest wykuty z czarnego bazaltu i idealnie wypolerowany. Świątynia w której stoi nie ma stropu co stwarza możliwość, że podczas deszczu w kamiennej pochwie zbiera się woda deszczowa. Wyznawcy hinduizmu nabierają tą wodę w naczynia i zanoszą do domu. Jest to woda życia. Cokolwiek poświęci się tą wodą mnoży się. Chyba to prawda bo Indie mają największy przyrost naturalny.
Ugara Narasimha (zdjęcie 14)
Ten wysoki na 22 stopy posąg bożka jest symbolem Vijayanagar. Posąg jest jakby w paszczy wielkiego węża. W Indiach wąż ( dziesięciogłowa kobra) symbolizuje zarówno odnowę, jak i śmierć.
Świątynia Kodanda Rama
Świątynia znajduje się nad samą rzeką. W czasie pory deszczowej rzeka przybiera i zalewa świątynie. Woda tworzy wiry wokół posągów Ramy, Laxmana i Seetha grawerując je jednocześnie (zdjęcie 15).
Purandara Mandapa
Obecnie są to ruiny nad samym brzegiem rzeki. Kiedyś było to miejsce wypoczynku pielgrzymów przybywających do świątyń Vijayanagaru. Tu przychodzili najbiedniejsi, gotowali jedzenie i prali w rzece ubrania. W świadectwie po nich zostały kamienne talerze (zdjęcie 16), a suszące się na kamieniach porozkładane sari można zobaczyć i dzisiaj.
Bazar
W czasach świetności handlowano tu drogimi klejnotami i perłami. Zwany był też Sule Bazar co znaczy market prostytutek. Dlaczego tak się nazywał nikt nie wie, a może to zmowa milczenia.
Królewska Waga (King's Balance)
Wygląda to jak ogromna kamienna brama. Ale jest to waga na której władca Vijyanagaru odważał kamienie szlachetne i rozdawał je biednym.
Wzgórze Matanga (zdjęcie 17)
To wzgórze radzę zostawić sobie na koniec dnia spędzonego w mieście Zwycięstwa. Wspaniale stąd widać zachodzące słońce i niezwykłą okolicę. Nawet małpy nie odmawiają sobie tych pięknych zachodów słońca, po ciężkim dniu napadania na turystów i grabieży ich z żywności rozsiadają się na okoliczne skały patrzą w dal i kontemplują. A może nawet poddają się medytacją, kto wie?
|
|